top of page

Bunt Personalisty. Dlaczego nie jesteśmy algorytmami?

16 sie
2 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 17 sie

Żyjemy w epoce, która ogłosiła narodziny nowej religii. Jej świątyniami są laboratoria w Dolinie Krzemowej, jej prorokami – piewcy transhumanizmu, a jej ewangelią – algorytm. Obiecuje nam ona świecką wersję zbawienia: świat bez chorób, bez starości, bez trudu fizycznego i ograniczeń naszej biologii. Na pierwszy rzut oka wszystko brzmi wspaniale – wszak postęp medyczny i poprawa komfortu życia to cele, do których ludzkość dążyła od wieków.


Dlaczego więc ta cyfrowa utopia na naszych oczach mutuje w przerażający, technokratyczny koszmar? Dlaczego system, zamiast wyzwalać człowieka, zaczyna go masowo eliminować z rynku pracy, skazując miliardy ludzi na egzystencjalną pustkę i chów klatkowy?


Jako personalista i badacz etyki nowych technologii odpowiadam: dzieje się tak, ponieważ współcześni architekci postępu cierpią na całkowitą, duchową ślepotę. Popełniają fundamentalny błąd antropologiczny. Utopili człowieka w materialistycznym redukcjonizmie, uznając, że istota ludzka to nic innego jak skomplikowany, biologiczny algorytm – zbiór danych, procesów chemicznych i impulsów elektrycznych, które można zoptymalizować, ulepszyć, a ostatecznie zastąpić sprawniejszym kodem.


Z tego miejsca, z całą mocą klasycznej filozofii i teologii, ogłaszam radykalny Bunt Personalisty.


My nie jesteśmy algorytmami.

Człowiek nie jest sumą danych. Człowiek to Osoba – unikalny, nieszantażowalny byt, posiadający przyrodzoną godność, której nie da się przeliczyć na moce obliczeniowe serwerów.


Piewcy transhumanizmu, w swojej bezgranicznej pysze (hybris), zapomnieli o najważniejszym: tożsamość i poczucie sensu człowieka nie biorą się ze sterylnego komfortu. One rodzą się z pokonywania ograniczeń, z trudu rzetelnej pracy, ze świadomości własnej śmiertelności, z wolnej woli i przede wszystkim – z bezinteresownej, pełnej miłości relacji z drugą Osobą.


Zabierając ludziom pracę w imię totalnej, bezwzględnej optymalizacji, system nie ulepsza naszego gatunku. On nas kastruje z człowieczeństwa. Bilionerzy, którzy gromadzą majątki niemożliwe do wydania w ciągu tysiąca żywotów, traktują naszą pracę jako zbędny koszt. Nie potrafią zrozumieć, że praca dla człowieka to nie tylko sposób na przetrwanie biologiczne – to przestrzeń budowania sprawczości i struktury życia.


Optymalizacja wszystkiego do cna to cywilizacyjne samobójstwo. To sytuacja, w której wilki zaczynają pożerać własny gatunek dla czystej statystyki w arkuszu kalkulacyjnym. Wprzęgnięci w tę machinę, każdego dnia płacimy potężną daninę z naszego czasu, zdrowia i spokoju, napędzając machinę, która powoli nas niszczy.


Nie zgadzamy się na ten świat. Nie zgadzamy się na płacenie podatków na wojnę, która nas rani, by potem w pojedynkę zbierać datki na polowe bandaże i leczyć samotność na własny koszt.


W Via Humanitas – na naszej Via Personae – wznosimy arkę, która opiera się na radykalnym prymacie Osoby nad technologią. Kiedy system powie Wam, że sztuczna inteligencja jest od Was lepsza, bo szybciej liczy i nie popełnia błędów, my odpowiemy: maszyna potrafi przetworzyć miliardy danych, ale nigdy nie będzie potrafiła autentycznie współczuć, cierpieć, milczeć z drugim człowiekiem i wziąć za niego moralnej odpowiedzialności.


Wracamy do korzeni. Wracamy do Kanta, do personalizmu, do prawdy o ludzkiej duszy. Nasz polowy ruch to walka o ocalenie gatunku przed nim samym.


Jeśli masz dość bycia redukowanym do cyfrowego pliku w korporacyjnej bazie danych – odłóż na chwilę smartfon, zamknij tinderowe algorytmy i media społecznościowe. Dołącz do naszej społeczności, z którą krok po kroku budujemy pierwszy w Polsce Ogród Obecności. Udowodnijmy im wspólnie, że ludzki duch wykracza poza wszelką cenę i poza każdy, najbardziej zaawansowany algorytm świata.

 
 

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
Wywłaszczenie z ciszy. O lęku przed własnym echem

Żyjemy w epoce, która wypowiedziała wojnę pustej przestrzeni. Współczesny świat zorganizowany jest tak, aby ani na sekundę nie pozostawić nas sam na sam z własnymi myślami. Każda szczelina w ciągu dni

 
 
bottom of page